Jedynym plusem podroży z Polski do Australii (23 godziny!!!) jest przystanek w Londynie i zakupy w strefie bezcłowej. Muszę przyznać, że trochę zaszalałam, chociaż kupiłam tylko te produkty, któe już od dawna chciałam wypróbować. Na lotnisku zabrakło tylko stoiska Benefitu, ale poza tym zakupy udane
1. Szminka MAC Creme d'nude - idealna do makijażu nude.
2. Korektor Yves Saint Laurent Radiant Touch - kremowy korektor, rozjaśniający cienie pod oczami.
3. Podkład Clinique Supermoisture - zakochałam się w tym produkcie, od momentu kiedy po raz pierwszy spróbowałam próbki. Średnio kryjący podkład, któy nadaje skórze naturalnego blasku.
4. Eyeliner Lancome Artliner - liner z aplikatorem. Mówiąc szczerze myśłałam, że sam aplikator będzie bardziej ostro zakończony (jak dip linery Manhattan). Zobaczymy, jak się będzie sprawował.
5. Lakier Yves Saint Lauren La Laque, nr 143 - jedyny spontaniczny zakup

od dawna szukałam liliowego lakieru.
6. MAC Paint Pot, Bare Study - cień w kremie, idealny do użycia jako baza.
7. Cień MAC Woodwinked - wykończenie veluxe pearl
8. Cień MAC Sand & Sun - z kolekcji To the beach, wykończenie matte
9. Cień MAC Satin Taupe - wykończenie Frost
-
makeup_kaska:
Pokaż wszystkie (1) ›