Dziś post trochę inny niż zazwyczaj, jeszcze takiego na moim blogu nie było. Będzie to pierwszy wpis dotyczący mojego projektu „denko”. Niestety jak do tej pory udało mi się zużyć tylko produkty pielęgnacyjne, z kolorówką (na której mi najbardziej zależy) będzie o wiele trudniej.
No to zaczynamy...
*Krem do rąk Lush Helping Hands*
O tym kosmetyku opowiadałam w filmiku z ulubieńcami września, o ile dobrze pamiętam, więc nie będę się na jego temat bardzo rozpisywać.
Krem nie był zły, ale nie dorównał jakością moim ulubionym produktom w tej dziedzinie, dlatego nie kupię ponownie.
*Garnier Clean Sensitive 2 in 1 Gentle Make-Up Remover*
Mój absolutny faworyt wśród produktów do demakijażu oczu. Zmywa w zasadzie wszystko (choć ja nie używam tuszy wodoodpornych, więc w tej kwestii nie jestem pewna), bez potrzeby pocierania oka. Wystarczy nasączony wacik przyłożyć do oka i makijaż się rozpuszcza. To już była moja kolejna buteleczka, kupuję go już od roku i na pewno zostanę przy nim na dłużej.
Z tego co wiem, nie jest on dostępny w Polsce – dla mnie jest to bardzo dziwne, szczególnie, że na buteleczce jest napisane, że produkt został wyprodukowany właśnie w...Polsce!
*Natio Ageless Daily Moisturiser UV Protection SPF 30+*
Całkiem przyjemny krem na dzień o lekko lawendowym zapachu. W składzie ma wyciągi z dzikiej róży, lawendy i cytryny. Bardzo dobrze nadawał się pod makijaż, nie zostawiał na skórze tłustego filmu a do tego wysoki filtr UV, który w Australii (i nie tylko) jest koniecznością. Być może wrócę do niego, jak zużyję pozostałe kremy.
*Simple Soothing Facial Toner*
Mini wersja toniku z firmy Simple. Teoretycznie pochodzi z serii „Kind to skin” i szczyci się tym, że ma w składzie witaminy (sztuk 1) i składniki przyjazne skórze (sztuk 3). Parabenami na wysokich miejscach na liście składników producent jakoś się nie chwali. Generalnie tonik jak tonik, rewelacji nie było i nie planuje do niego wracać.
*Laura Mercier Souffle Body Creme*
Genialne balsamy do ciała!!! Wspominałam o nich w tym wpisie
alltheprettyfaces.pinger.pl/m/6479732/zakupowo. Zużyłam już niestety ten o zapachu pistacji, na drugi ogień poszedł Figowy. Rewelacyjna kremowa konsystencja, długotrwały efekt nawilżenia oraz zapach, który utrzymuje się cały dzień. Zostały mi jeszcze dwa balsamy z zestawu i pomału zaczynam już rozważać zakup pełnowymiarowego opakowania. Niestety cena raczej nie zachęca...
*Bobbi Brown Hydrating Intense Night Cream*
Intensywnie nawilżający krem na noc z ekstraktami z brzozy, jojoby, zielonej herbaty, masłem shea oraz olejkami z oliwek, słodkich migdałów i moreli. Producent obiecuje, ze krem zwiększy zdolność naszej skóry do odnowy i zapewni jej odpowiednie nawilżenie. Krem ma bardzo pozytywne recenzje, ale mnie nie zachwycił. Dobrze nawilżał, ale to tyle. Nie zauważyłam ani intensywnej odnowy, ani wyrównania kolorytu, ani poprawy struktury mojej skóry. A do tego w momentach kryzysowych wywoływał swędzenie. Bardzo się cieszę, że już go zużyłam, bo w kolejce czeka na mnie krem z firmy Archipelago z miodem manuka i awokado
Tyle udało mi się zużyć w ciągu ostatnich dwóch miesięcy. Dotknęłam też dna w kilku cieniach, z czego jestem bardzo dumna, choć do zużycia jeszcze trochę mi brakuje
Dajcie znać, czy interesują Was takie wpisy i czy udało Wam się dobrnąć do końca

Pozdrawiam
***A moje oko wraca do normy i najprawdopodobniej już wkrótce będe mogła wrócić do nagrywania filmików.
-
bingospaania:
Pokaż wszystkie (1) ›